poniedziałek, 9 grudnia 2024

Pięćdziesięciu Władysław Broniewski

 Władysław  Broniewski

Pięćdziesięciu

Październikowy mrok , jak kat

nad śpiącym miastem  groźnie stanął,

wśród pustych ulic świszcze wiatr,

stukają buty SS-manów

i jak bredzenie ciężko chorych

przelata ulicami miasta

październikowa noc Szesnasta

z rykiem motorów. Czy upiorów?...


Warszawa nie śpi, okiem okien

rachuje auta: siedem... osiem...

Warszawa nie śpi i - drapieżna-

przyczaja się w udanym śnie,

bo sen Warszawy - to jej gniew,

a wtedy czuwa i snu nie zna.


Zerwanych mostów nie wyminą

pociągi, rezerw nie dowiozą:

już tydzień przy skręconych szynach

brzuchami świecą parowozy

i zamarł wszelki  ruch na wschód,

cały garnizon trwa pod bronią,

tylko patrole tak jak wprzód,

chodzą z pistoletami w dłoni,

tylko po mieście tak jak zwykle,

złowroga trzeszczą  motocykle...


Październikowa noc okrakiem

stanęła - czemu? - nad Pawiakiem,

rozlała śmierć po  więźniów  twarzach,

przez kraty przepuściła świt,

a wtedy - tupot  w korytarzach

i w każdej  celi klucza zgrzyt!


Apel pośpieszny, apel krótki,

jak salwa: Alle raus! - i wtem,

jak słowo, które  w gardle  utkwi,

ten dzień zaprzestał być już dniem.


Ich  wszystkich było  pięćdziesięciu.

Wiązano grupy po dziesięciu

i pchano siłą w paszcze aut,

a potem - Wola, Włochy, dworzec...

Nad wszystkim bujał, jak proporzec,

dopełniający się już gwałt.


O patrz Warszawo, to są ci,

za których się historia  mści,

to oni wolą nieugiętą

uczyli nas jak żyć, jak bić się,

jak gardzić życiem, kochać życie,

ażeby syn i wnuk pamiętał...

O, patrz Warszawo, toż to tamci,

którzy nas mieli zmiażdżyć, stłamsić,

przed nasz są powołani sąd,

by im wyrokiem wskazać krwawym,

że siła  podłych nie jest prawem,

że to bluźnierstwo, że to błąd.


Ich było tylko  pięćdziesięciu,

 z Powiśla, z Woli byli wzięci,

z warsztatów pracy, fabryk hut...

To oni każdą z bruku cegłą

o wolność bili się , o lud,

o chleb nasz i o Niepodległą!


Ich było tylko pięćdziesięciu,

lecz po nich poszły nas miliony

w wojennym szczęściu i nieszczęściu

ku dniom, tak wtedy oddalonym.


Ich było tylko pięćdziesięciu,

a myśmy zaciskali pięście...


Obywatele, towarzysze ,

nic więcej o nich nie napiszę...

1948