środa, 15 stycznia 2025

Śmierć inteligenta K.I. Gałczyński

 Konstanty Ildefons Gałczyński

Śmierć inteligenta

             I

 Hagigrafia

Przeziębiony. Apolityczny.

Nabolały. Nostalgiczny.

Drepce w kółko. Zagłada.


Chciałby. Pragnąłby. Mógłby. Gdyby.

Wzrok  przeciera. Patrzy w szyby.

Biały koń? Nie, śnieg pada.


Wszystko krzywe. Wszystko nie takie.

Na ziemi znaki. Na niebie znaki.

Przepraszam, a gdzie kometa?


Cipciuś z Londynu pisał przecie

w wielkim  sekrecie o komecie.

Kometa. Ale nie ta.


Więc obrażony. Więc zatruty.

Wszędzie za późno. O dwie minuty.

O dwie minuty. We śnie.


Mieli przyjść szosą. Gdzie  ta szosa?

Jak gdyby włos wyrywał z nosa,

uśmiecha się boleśnie.


Więc leżąc krzyżem, zadecydował.

Stanął na głowie. Spuchła mu głowa.

Żegnajcie, dzieci, żono!


I paszkwil rąbnął  na pewną pralnię,

że w pralni było niekulturalnie

i że go znieważono.


A teraz co? Teraz się martwi.

A może klasztor? Może do partii?

Lecz tu czy tam - migrena.


Boczną uliczką, zaułkiem krętym

idzie pod  wiatr  ten polski święty

z fortepianem Szopena.

1947